Loading

VARANASI – Miasto Życia

VARANASI – Miasto Życia

W artykule VARANASI – Miasto Śmierci opisywałem Varanasi przez pryzmat przemijania. Obraz miasta mógł się wydać nieco ciemny i mroczny. Pisaliście w komentarzach, że jest tam o wiele więcej niż tylko stosy pogrzebowe. Macie rację! Warto jednak osobno pochylić się nad każdym kolorem. Szczególnie, że paletę barw mamy niezwykle różnorodną.

Varanasi leży na trójzębie Śiwy. Jest jednym z najświętszych miast dla wyznawców hinduizmu. Jest również celem licznych pielgrzymek. Mimo, że samo miasto nie jest duże to swoją intensywnością dorównuje metropoliom. Jest to jednak inny rodzaj wrażeń. Warszawa, Londyn czy Nowy Jork tętnią życiem. Tłumy ludzi, spaliny, samochody, hałas, knajpy i hotele. Varanasi do całej fizycznej powłoki jaką znamy dodaje przynajmniej drugie tyle warstwy mistycznej. To jest ten faktor, który sprawia że jesteśmy wciągani jak w wir i nie zawsze potrafimy zdefiniować czego doświadczamy.

Jaki jest cel podróży do Varanasi?

Hindusi odbywają tu pielgrzymki podobnie jak my do Częstochowy. Pragną zanurzyć się w świętym Gangesie, pomodlić, a nawet umrzeć z nadzieją na przerwanie koła samsary czyli cyklu kolejnych wcieleń. Poza hinduizmem znajdziecie tam wszystkie kolory duchowości. Są kościoły katolickie, meczety i świątynie buddyjskie. Swoje miejsce mają tu odłamy wszelkich wyznań i sekt.

Turyści są ciekawi tej różnorodności. Niektórzy przyjeżdżają doświadczyć duchowej przemiany. Widziałem ludzi z zachodu, którzy przepadli i zatracili się w praktykach pod okiem swojego guru. Nie raz odurzeni narkotykami, z nieobecnym wzrokiem. Kto wie jaką mają historię, jakie zakręty przeszli i co ich czeka w przyszłości.

Czy Ganges jest czystą rzeką?

Gardło miasta zwęża się do wewnątrz. Idąc z zewnętrznego kręgu ruchliwych ulic wchodzimy w ciasne uliczki w których znajdziecie hostele, sklepy z ubraniami i pamiątkami i ukryte klimatyczne knajpki. Kolejnym etapem są ghaty czyli święte schody prowadzące do Gangesu. I tak jak zewnętrzny krąg wydaje się nie zauważać świętości rzeki, to na ghatach życie toczy się na zupełnie innym poziomie. Poziom abstrakcji zachodniego umysłu potrafi osiągnąć tu swoje granice. Czy doświadczając rzeczy, których się nie spodziewasz reagujesz ciekawością i wchodzisz dalej, czy może robisz krok wstecz?

Zanim napiszę co się robi nad rzeką musimy ustalić jaka ta rzeka jest. Ganges jest piątą najbardziej zanieczyszczoną rzeką na świecie. Rzeka przepływa przez 116 miast. W czasie festiwali kąpie się w niej ponad 70 mln ludzi zostawiając po imprezie odchody i śmieci. Ścieki z gospodarstw domowych wylewane są do rzeki. Popiół lotny z elektrowni węglowej dociera dopływami do Gangesu, a ścieki przemysłowe z ołowiem i miedzią płyną z prądem bez żadnej kontroli. Fabryki papieru, szpitale, garbarnie i inne zakłady przemysłowe wpompowują do Gangesu setki tysięcy litrów toksycznych odpadów. Ludzie zamieszkujący region, między innymi Varanasi, są podatni na zachorowania na raka bardziej niż gdziekolwiek w Indiach. Wrażenie robi ilość bakterii e.coli. 1.5mln bakterii w 100ml wody. Standardem wody pitnej jest 0 bakterii w 100ml. 66% ostrych chorób żołądkowo-jelitowych wynika z wody. W obliczu tych statystyk odpady wynikające z ciałopaleń to margines. Indie nadal nie prowadzą oficjalnych statystyk dotyczących zanieczyszczenia. Rzeka ma swoje ujście w Bangladeszu więc możecie sobie wyobrazić ile litrów odpadów jeszcze do niej trafia.

O wschodzie słońca dzień zaczyna się świętymi ceremoniami. Następnie wzdłuż rzeki zaczyna się toczyć regularne życie. Ludzie przychodzą się kąpać. Inni przynoszą całe kosze brudów i stojąc po pas w wodzie piorą. Na kamiennych schodach odbywają się praktyki medytacji i jogi. Pojawiają się pierwsi pielgrzymi aby dokonać rytualnej kąpieli. Wielu z nich pije wodę prosto z rzeki. Pasą się krowy oraz kozy. Z czasem nad rzekę przychodzą duże grupy turystów i pielgrzymów. Wynajmują łodzie aby zobaczyć miasto z perspektywy rzeki. Krematoria wrzucają do wody szczątki oraz ciała których palić nie wolno.

Na co uważać?

Na ghatach czeka na turystów wiele pokus i pułapek. Pamiętajcie, że Hindusi nie mają w swojej kulturze zwyczaju ściskania dłoni na powitanie. Jeśli zobaczycie miłego pana który idzie w waszym kierunku z wyciągniętą ręką – uważajcie. Uścisk dłoni najczęściej służy to przytrzymania Was na minutę. To jest  czas na złożenie Wam oferty. Może to być masaż dłoni. Może to być oferta wynajmu łódki, albo wycieczki. Dzieciaki będą za Wami ganiać i namawiać na kropkę na czole. To na szczęście. A szczęście kosztuje 20 rupii. Może Was zaczepić na przykład astrolog, który przedstawi się jako wykładowca lokalnego uniwersytetu. Opowie Wam ciekawą historię o sobie i zaproponuje wgląd w gwiazdy. Święci mężowie Sadhu będą Wam pozować do zdjęć. Atrakcje na pewno Was nie ominą.

Przy odrobinie szczęścia możecie trafić na rytuał Chudakarana. W tradycji włosy wiążą się z niepożądanymi cechami  z poprzednich wcieleń. Ich pierwsze obcięcie uwalnia dziecko od przeszłości i zapewnia czystość. Chrzest na całym świecie ma podobną symbolikę. Ceremonia obcinania włosów jest znana również w kulturze żydowskiej, islamskiej, w Mongolii, Polinezji, Iranie i wśród niektórych plemion indiańskich. U nas brzytwę zastąpiła woda święcona.

W naszej kulturze świętość jest czysta. Nie urządzamy zabaw przed wizerunkiem świętych. Nie handlujemy rybami i mięsem przed kościołami. W Indiach światy przenikają się. Nie powinniśmy tego rozumieć jako brak szacunku dla świętości. Mam wrażenie że życie w Indiach jest mniej udawane. Jest jak jest. Nie wybielamy się na pokaz. Upraszczanie spraw uwalnia wewnętrznie. Może dlatego tak dobrze się czuję w Indiach. Tam nikt nie zwróci kobiecie uwagi, że karmi w miejscu publicznym. Jak staniecie na świętych ghatach nad Gangesem i rozejrzycie się dookoła, karmienie piersią będzie najmniejszym problemem 🙂