Loading

RZYM – GDZIE DOBRZE ZJEŚĆ

RZYM – GDZIE DOBRZE ZJEŚĆ

O włoskim jedzeniu powstało już wiele książek. Prostota, balans smaku, jakość produktów – uzależniają. Moim zdaniem warto zrezygnować ze śniadań w hotelu na rzecz próbowania lokalnych przysmaków. Rzym daje do dyspozycji setki kawiarni, cukierni i restauracji. Są pyszne kanapki, pizza na wagę i ogromny wybór przekąsek. Do tego świetna kawa.  Napiszę Ci co i gdzie jedliśmy oraz ile zapłaciliśmy 🙂

Śniadania:

Jeśli podróżujesz budżetowo dobrym rozwiązaniem będą sklepy spożywcze. Bardzo łatwo znaleźć sieciowe supermarkety. 500m od naszego hotelu (Paolo II) był np. całodobowy Carrefour.

Link do mapy: https://goo.gl/maps/PSzuZqS29aE2

Nie polecam jednak zakupów w sieciówkach – raz spleśniały nam bułki,  innym razem pomidory. Jakość supermarketowych produktów jest kiepska. W ciągu dnia lepiej zaopatrzyć się w spożywkę w którymś z mniejszych lokalnych sklepików widocznych na każdej ulicy.

 

Przykładowe ceny marketowe:

tacka żółtego sera (ok. 4 plasterków) – 1 Euro
tacka ventricina (kiełbasa podobna do chorizo) – 1 Euro
litr soku w kartonie – 1,50 euro
tacka pomidorów koktajlowych – 1,50 – 1,80 Euro
dwie bułki – 0,78 Euro (w wielu sklepach chleb i bułki kupuje się na wagę)
woda 0.5l – 0,50 Euro
Za około 8-9 Euro możesz kupić produkty na dwa śniadania dla dwóch osób.

Trochę drożej będzie w kawiarniach i cukierniach. Wiele włoskich lokali specjalizuje się w wyrobach. W kafeteriach pije się kawę. W cukierniach kupuje się ciastka, ale często nie ma już kawy. Podobnie w lokalnych piekarenkach. Są miejsca gdzie serwuje się i kanapki i kawę, ale i takie w których jest pizza na kawałki i nic ciepłego do picia. Wielu Włochów zaczyna dzień w kawiarni gdzie zamawiają espresso lub cappuccino i do tego coś na słodko.  W Rzymie na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Piekarnia Roscioli: https://goo.gl/maps/DpvZPu4NpoD2

 

Słynna rodzina piekarnia Rosciolich to całkiem spory wybór pieczywa i ciastek. W porze śniadaniowej kupiliśmy tam dwa croissanty + po dwa małe pączki „castanogle”. Croissanty były pyszne, miały dużo nadzienia i dodatkowo lukrowy spód. Castanogle to rzecz, którą jedliśmy pierwszy raz – małe drożdżowe pączki z nadzieniem budyniowym i z ricottą. Wszystko bardzo słodkie i pyszne 🙂

Ceny:

Croissanty 2 sztuki – 1,50 Euro/sztuka
Castanogle 4 sztuki na wagę – 4,86 Euro/sztuka

     

Mimo, że w piekarni były małe stoliki nie podawano nic do picia. Zabraliśmy więc jedzenie na wynos i poszliśmy po kawę na druga stronę ulicy.

Bar Rossana: https://goo.gl/maps/nWLeW1GKhSJ2

Typowa klimatyczna kafejka. Kupiliśmy tu dwa cappuccino na wynos i poszliśmy zjeść na schodach kościoła Chiesa di San Carlo ai Catinari. To była ogromna przyjemność siedzieć sobie w słońcu, jeść pyszne rogaliki i popijać je kawą. Takie śniadanie kosztowało w sumie prawie 12 Euro. Całkiem sporo.

Ceny:

cappuccino – 2 Euro/sztuka

Bar All Brothers: https://goo.gl/maps/AvdV32Ji6xE2

Bardzo przyjemne miejsce z kilkoma stolikami na świeżym powietrzu, rzut beretem od Watykanu. Zjedliśmy dwie spore kanapki. Jedna z mozzarellą i pomidorem, druga z tuńczykiem. Obie zostały podane na ciepło. Do tego drożdżówka na spółkę i 2x cappuccino. Wszystko kosztowało 16 Euro.

Próbowaliśmy raz zjeść śniadanie w barze z pizzą na kawałki. Zapłaciliśmy 6 Euro za kawałek pizzy ze szpinakiem i taki zawijas z salami w cieście. Wszystko było niezbyt ciepłe i dosyć tłuste – jeśli lubisz fast foody może będzie Ci smakować :). Takich miejsc jest wiele, nie polecam nic konkretnie, trzeba testować.

Kawiarnie:

Picie kawy to codzienny rytuał Włochów. Warto szukać klimatycznych kawiarenek z długimi barami, przy których dyskutuje się głośno nad filiżanką espresso.

La Licata: https://goo.gl/maps/jtanT7p2uu42

Idąc spod Koloseum w stronę Fontany di Trevi masz szansę tu trafić. Poza pyszną kawą można tu zjeść ciastka a nawet lunch. Wypiliśmy espresso i cappuccino i zjedilśmy ciastko francuskie z borówką i jeżyną.

Ceny:

Espresso – 1,50 Euro
Cappuccino – 2 Euro
Ciastko – 2 Euro

 

  

 

La Casa Del Caffe Tazza D’oro: https://goo.gl/maps/pv4QXAwUCbn

Kawiarnia znajduje się 50 metrów od Panteonu. To tłoczne miejsce z bardzo długim barem. Samego espresso jest tutaj 8 rodzajów. My zdecydowaliśmy się na Espresso La Regina Di Java – BIO. Poza kawą na miejscu można kupić paczkowaną –  mieloną i ziarnistą.

  

  

Deser:

Lody włoskie nie mają sobie równych. To kolejny obowiązkowy punkt w kulinarnym planie podróży. W lodziarniach porcje wachają się od 1,5 Euro do 5-6 Euro. Nie zamawia się gałek jak u nas, tylko wielkość porcji. Im większy wafelek, tym większa zawartość, a każda porcja w zależności od lodziarni składa się z 2-4 smaków. Lody nakładane są płaskimi szpachelkami więc całość wygląda bardzo okazale. Naszym zdaniem na wyróżnienie zasługują dwa miejsca.

Gelateria Giolitti: https://goo.gl/maps/VwgUepyVZQQ2

Za 4 Euro dostaliśmy duży wafelek i możliwość wyboru czterech smaków. Dodatkowo w cenie bita śmietana na życzenie.

  

Old Bridge Gelateria: https://goo.gl/maps/twUyxsSRbeF2

Lodziarnia mieści się zaraz obok watykańskich murów. To naszym zdaniem najlepszy wybór. Jesteśmy pewni, że odkryjesz tu na nowo takie smaki jak pistacja lub amaretto. Jeśli będziesz miał szczęście to obsłuży Cię Włoch polskiego pochodzenia 🙂

  

Obiad:

Tutaj zaczyna się dopiero prawdziwa kulinarna przygoda. Zatybrze (Trastevere) to najstarsza część Rzymu. Według nas jest to jednocześnie najbardziej klimatyczna i różnorodna kulinarnie dzielnica. Również jeśli chodzi o ceny.  Na pierwszy ogień idzie największe odkrycie naszego wyjazdu.

Suppli: https://goo.gl/maps/w4oUQRMmj4v

„Suppli” to nie jest restauracja. To rodzaj gastronomii, w której możesz zamówić lokalne przysmaki i zjeść je na stojąco przy koktajlowym stoliku lub wziąć na wynos. Za szkłem w podgrzanych naczyniach leżą smażone pyszności. Suppli i arancini to ryżowe kulki w panierce z różnymi dodatkami. Jedne są z pomidorami, mięsem i mozzarellą, inne z warzywami. To taki streetfood, który występuje pod wieloma postaciami. Kulki nie są duże, ale za to ciężkie i sycące – dwiema można już zaspokoić głód.

Ristorante Carlo Menta https://goo.gl/maps/w62qs26eDqk

4 minuty spacerem i znajdziesz knajpę, którą każda osoba licząca się z kasą pokocha. Nie da się mieć wszystkiego – albo pyszne jedzenie, kameralna atmosfera i drogo – albo stolik przy stoliku, ograniczona prywatność, nadal niezłe jedzenie i tanio.  Carlo Menta to ta druga opcja. Ze względu na konkurencyjne ceny zawsze jest tu dużo ludzi. Przykład: pizza margarita kosztuje średnio 6.50 Euro, a u Carlo Menty kosztuje 3 Euro.

 

   

 

Moim faworytem jest tu jednak pizza marinara. Sos pomidorowy, oregano, czosnek, oliwa. Próbowaliśmy tez pizzy napoli (sos pomidorowy, mozzarella, anchois). Jeśli lubisz słone rybki to będzie Ci smakować. Pizze są bardzo cienkie, chrupiące, brzydkie i bardzo smaczne. Litr domowego wina wypijesz za pół ceny, ale nie smakuje dobrze. Zamiast tego wybierz wino w butelce. Próbowaliśmy też spaghetti bolognese oraz domowej lasagne. Żadne z tych dań nie porywa ani smakiem ani ilością. Tiramisu również przeciętne. Bardzo dobre były za to gnocchi z pesto. Rewelacyjny smak bazylii.  Do Carlo Menty zdecydowanie warto przychodzić na pizzę i gnocchi! :). Wina i makaronów poszukaj gdzie indziej ;).

Ceny:

pizza marinara – 2 Euro
pizza margherita – 3 Euro
pizza napoli – 3 Euro
1l wody – 2 Euro
tiramisu – 3 Euro
1l wina domowego – 8 Euro
wino w butelce – od 10 Euro
gnocchi z pesto – 5 Euro
lasagne – 5 Euro
spaghetti bolognese – 5 Euro

 

To był faworyt cenowy a teraz ex-aequo pierwsze miejsce na podium dla jakości. Na chwilę uciekamy z Zatybrza i przemieszczamy się w pobliże Watykanu.

Restauracja San Pietrini jest tym czego szukasz w Rzymie: https://goo.gl/maps/zr8t4N8bgnN2

Bardzo przytulne wnętrze i rodzinna atmosfera. Warto do takiej restauracji przyjść chociaż raz, mimo że nie jest  tanio.

  

Na przystawkę podano deskę serów i szynek. Do tego miód i domowy dżem morelowy oraz dwie grzanki – z pastą z oliwek i z anchois. Domowe białe wino (litr), które smakuje świetnie i za chwilę jest ochota na kolejną butelkę. Na danie główne wybraliśmy tradycyjne Cacio e Pepe. Jeśli planujesz odwiedzić Rzym to musisz chociaż raz zjeść to danie. Banalna w swojej prostocie ponieważ składa się z makaronu, pieprzu i sera. Tajemnica tkwi w odpowiedniej konsystencji potrawy. Na deser domowe tiramisu. Kremowe i bardzo dobre. Podsumowanie takiej kolacji to 55 Euro. Warto zwrócić uwagę na pozycję na paragonach „Coperto” Oznacza ona tyle co serwis i jeśli jest wliczony to w zasadzie napiwek mamy z głowy.

Ceny:

deska serów i wędlin – 14 Euro
1l domowego wina – 12 Euro
1l wody – 1,80 Euro
spaghetti cacio e pepe – 8,50 Euro + o.50 Euro za większą porcję
tiramisu – 6 Euro

 

Wracamy znowu na Zatybrze. Przedstawiam najpopularniejszą restaurację w okolicy:

Tonnarello: https://goo.gl/maps/gj7ufJY4QXw

W weekend kolejki ustawiają się niczym do warszawskiego Manekina. Restauracja ma ponad 140 – letnią tradycję. Warto zjeść pięknie podane cozze e pecorino, czyli makaron z mulami, serem i pomidorami. Inną specjalnością zakładu jest babcina  nonna nadia – makaron z bakłażanem, oliwkami, kaparami i pomidorami. Na uwagę zasługuje również aperol spritz – ładnie podany w dużych szklankach, o dziwo tańszy niż w sąsiednich knajpach. Jeśli doskwiera Ci duży głód to przed daniem głównym możesz spróbować bruschetty za 8,50 Euro. Na talerzu znajdziesz 3 grzanki oraz sałatkę. Każda kanapeczka inna: pomidory z oliwą i ziołami – mozzarella, szyna parmeńska – mozzarella i anchois.

Ceny:

bruschetta (3 sztuki) – 8.50 Euro
makaron cozze e pecorino – 9 Euro
makaron nonna nadia – 9,50 Euro
aperol spritz – 5 Euro

 

A jeśli lubisz Aperol Spritz to za 4 Euro znaleźliśmy spore porcje w barze Express: https://goo.gl/maps/mXAusBUVzcE2 Jest to miejsce, które swoim wyglądem przypomina przedział w pociągu 🙂

 

Bar San Calisto: https://goo.gl/maps/wnd2ggbm54t

Jest to wariant dla studentów w którym spritz kosztuje 3 Euro, ale porcja jest połowę mniejsza niż w innych lokalach. Wystrój jest bardzo oszczędny jednak to miejsce tętni życiem po zmroku.

 

Wielokrotnie mieliśmy ochotę próbować dużo więcej i sprawdzać kolejne miejsca, ale nie da się tyle zjeść na raz. Dzięki temu, że pewien niedosyt pozostał, Włochy nie znikają z naszej listy krajów, które chcemy odwiedzić. Boję się tylko, że jeśli następnym razem zdecydujemy się na południe Włoch wrócimy ze sporą nadwagą 🙂