Facebookpinterest

Śmierć jest częścią życia

Czy wyobrażasz sobie, że myślenie o śmierci mogłoby sprawić, że Twoje życie będzie pełniejsze, szczęśliwsze i zdrowsze? W kulturze zachodniej trudno to zrobić, bo robimy wszystko aby o śmierci nie myśleć.
95% mieszkańców Bhutanu deklaruje szczęście. Jest to kraj, który wyznaje antykonsumpcyjne zasady, ale czy to wystarczy? Chyba tak skoro zamiast PKB stosuje się tam wskaźnik Szczęścia Narodowego Brutto. A wszystkiemu winne jest myślenie o śmierci. 🙂

Eric Weiner – autor książki „Geografia szczęścia” podczas wizyty w Thimpu dowiedział się, że trzeba codziennie przynajmniej 5 razy myśleć o śmierci. Buddyjska ikonografia pełna jest wizerunków związanych ze śmiercią. W kulturze buddyjskiej znajdziesz również sporą ilość rytuałów związanych z odchodzeniem. W kościołach katolickich co prawda widzimy ukrzyżowanego Jezusa, ale jego śmierć ma inną symbolikę. Nie łączymy jej z tym, że sami jesteśmy śmiertelni. Zachodnia kultura marginalizuje przemijanie. Mamy być młodzi, piękni i wieczni. To co u nas zamiata się pod dywan, w Bhutanie po prostu się akceptuje. 

Yama – bóstwo śmierci występujące w mitologiach wielu azjatykich religii

We wpisie „Varanasi – Miasto Śmierci” przeczytasz o przemijaniu z punktu widzenia hinduskich pielgrzymów.

Po co dołować się myśleniem o śmierci?

„Bogaci ludzie na Zachodzie nie mają styczności z martwymi ciałami, świeżymi ranami, zgniłymi rzeczami. W tym tkwi sedno problemu. A przecież taka jest nasza kondycja ludzka. Musimy być gotowi na moment, w którym przestaniemy istnieć.”

Eric Weiner – „Geografia Szczęścia”

Jak się przygotować? Musisz pamiętać, że żyjemy w Europie, która jest bańką dobrobytu. W naszej kulturze nikt nie daje Ci gotowej recepty na przemijanie. A to co nieuchronne wcale nie musi być dołujące. Spójrz na to tak: śmierć nadejdzie. Ona nie jest ani dobra ani zła. Ani dołująca, ani radosna. Ani smutna, ani przerażająca. Jest po prostu nieuchronna. 
Pamiętaj, że to my nadajemy rzeczom znaczenie. Analogicznie: możesz się bać wyjść na scenę przed tysięczną widownię. Ktoś inny uzna, że to jego żywioł. Sama scena i publiczność są neutrealne. To Ty nadajesz im kontekst pozytywny lub negatywny. Podobnie jest ze śmiercią.

Warto mieć w sobie nieco CIEKAWOŚCI ŚWIATA i być otwartym. Moje pierwsze zetknięcie ze wschodnim rozumieniem śmierci miało miejsce w Indiach w 2004 roku. Trafiliśmy wtedy zupełnie przypadkiem na pogrzeb mnicha. Dym, który widać na zdjęciu pochodzi ze stosu pogrzebowego. Częstowano nas jedzeniem i bimbrem. Dzień wcześniej było wesele a pogrzeb był przerwą w trzydniowej zabawie. Ich wiara w reinkarnacje pozwala łatwiej godzić się ze stratą.

pogrzeb mnicha indie sikkim 2004

Tymczasem na zachodzie…

Badania na uniwersytecie w Kentucky z 2007r. potwierdziły, że kontemplowanie śmierci pobudza chęć życia. Myślenie o tym co nas przeraża sprawia, że się z tym oswajamy. Okazuje się, że zaczynamy bardziej doceniać życie. Cieszymy się z drobiazgów i zauważamy rzeczy, które ignorowaliśmy wcześniej. Od śmierci nie uciekniemy. Mamy za to możliwość przypominania sobie po co żyjemy.
„Journal of Sport and Exercise Psychology” podaje, że grupa sportowców skonfrontowana ze świadomością własnej śmiertelności była o 40% bardziej efektywna na boisku. Psychologiczna teoria opanowania trwogi – egzystencjonalny lęk buduje motywację.

Świadomość kresu życia motywuje sportowców. Być może więc odkryliśmy potencjalnie skuteczny sposób, aby motywować ludzi również w innych dziedzinach życia – mówią naukowcy z University of Arizona z Uri Lifshinem i Colinem Zestcottem na czele.”

Uri Lifshin i Colin Zestcott – University of Arizona

Badanie z 2011 roku D. P. Coopera i współpracowników wykazało, że myślenie o śmierci podwyższyło u kobiet chęć do samodzielnego zbadania piersi.
Na pewno znasz historie ludzi, którzy unikając śmierci zmieniają swoje życie i cieszą się każdym dniem. Memento mori to pozdrowienie, którego używali średniowieczni duchowni.

Nie ma lepszego miejsca na kontemplację śmierci niż Costa da Morte (Wybrzeże Śmierci) w hiszpańskiej Galicji 😀

Czy to możliwe, że droga do szczęścia jest aż tak prosta? Mieszkańcy zachodniej cywilizacji z jakiegoś powodu udają, że śmierci nie ma. Kult młodości, zabiegi, ukrywanie siwizny, prasowanie zmarszczek i przerażenie, że to już z górki.
Jak się czujesz gdy pomyślisz o przemijaniu? Jeśli myślenie o śmierci jest drogą do lepszego i zdrowszego życia to dlaczego nie spróbować?
Na pocieszenie powiem Ci, że nieśmiertelność za którą gonimy jest łatwiejsza niż myślisz. Wystarczy nie umrzeć 😄