Koniec Świata nadchodzi od stuleci

O historiach zwiastujących koniec świata można by napisać przynajmniej kilka książek. Teorii i przepowiedni jest tak wiele i pojawiają się tak często, że w końcu ktoś trafi i stanie się nowym Nostradamusem. Nie chcę wchodzić w obszary wiedzy tajemnej, bo nie trzeba być jasnowidzem aby zdać sobie sprawę z pewnych faktów. Jesteśmy być może ostatnim pokoleniem, które widzi świat w obecnym kształcie.

Photo by Robert Koorenny on Unsplash

W czerwcu 2019r.  National Centre for Climate Restoration (Breakthrough) – niezależny think-tank działający przy uniwersytecie w Melbourne ogłosił, że nasza cywilizacja skończy się w 2050 r. Mamy zatem 31 lat, aby zrobić coś co sprawi, że koniec świata nie nastąpi.
Wg. raportu z powodu zmian klimatycznych wzrośnie na świecie temperatura tworząc tzw. strefy śmierci – obszary, które nie będą się nadawały do zamieszkania. I tu pojawia się kluczowe pytanie. Co możesz zrobić, aby przyczynić się do uratowania świata? Zanim pomyślisz jak odpowiedzieć przeczytaj kilka faktów.

Na morzach i oceanach

Mainstream jest ostatnim miejscem do którego plastik wdarł się w pełnej krasie. W morzach i oceanach najstarsze plastikowe śmieci pływają od około 70 lat. 

Wyobraź sobie że:
– na Pacyfiku dryfuje wyspa śmieci większa pięć razy od powierzchni Polski.
– co sekundę do oceanów trafia około 250 kg plastiku.
– drobinki plastiku są zjadane przez ryby. Potem my zjadamy te ryby.
– gdyby cały ten plastik z Pacyfiku zapakować na TIR-y, to potrzebowalibyśmy 43 tys. ciężarówek.

A co na naszym podwórku?

Być może powiesz, że Pacyfik jest tak daleko, że to nie jest nasz problem tylko krajów które go zanieczyszczają. Czy kiedykolwiek widziałeś/-aś Pacyfik na własne oczy? Niech będzie Bałtyk. Łatwiej sobie wyobrazić nasze morze. Bo jest nasze i jeździmy tam co roku na wakacje. A co jeśli te wakacje są ostatnimi? Zastanów się nad tym.

Punta Cana, Dominikana, Photo by Dustan Woodhouse on Unsplash

Na dnie Zatoki Gdańskiej leży sobie niemiecki tankowiec zatopiony przez radzieckie wojska w 1945r. Z danych wynika, że może mieć w swoich zbiornikach nawet 1 500 000 litrów paliw. Tak się składa, że zbliża się czas, kiedy pod wpływem korozji kadłub w każdej chwili może złamać się pod swoim ciężarem i paliwo zacznie wyciekać do Bałtyku. Jakie mogą być skutki? Nie pojedziesz już na Hel pływać 😉 Plaże w obrębie zatoki będą wyłączone z użytkowania przez kilka lat. Śmiertelność organizmów w skażonej wodzie wyniesie 100%. Mieliśmy już taką katastrofę w dużo mniejszej skali przy okazji wycieku z wraku Stuttgart. Był to statek pasażerski, nie tankowiec, a jego paliwo zatruło „raptem” 41 hektarów Bałtyku.

Problem, który da się rozwiązać

Zachęcam Cię to śledzenia postępów fundacji MARE w tej sprawie. W Bałtyku zalega jeszcze około 100 podobnych wraków. Jeśli właśnie pytasz czemu ktoś tych wraków nie wyłowi, albo nie wypompuje paliwa to odpowiedź jest prosta. Prawo i polityka. W kwestii prawnej są pewne nieścisłości co do tego kto powinien za to zapłacić. W kwestii politycznej nikt nie chce podjąć trudnej decyzji. A czas ucieka.

Photo by NOAA on Unsplash

Lubisz zjeść sobie dobrą rybkę nad morzem? Nadal jesteśmy nad Bałtykiem.  Przedstawiciel Darłowskiej Grupy Producentów Ryb i Armatorów Łodzi Rybackich twierdzi, że jeśli przepisy się nie zmienią to dorsz w Bałtyku wyginie w ciągu trzech lat. Reprodukcja ryby nie nadąża za popytem. Sami rybacy mówią, że powinno się zakazać połowu dorsza na 3 lata aby pozwolić odbudować stado wschodniego Bałtyku.

Wg Międzynarodowej Rady Badań Morza reprodukcja ryb w stadzie osiągnęła poziom najniższy od 1946 r. A co na to Unia Europejska? Zastanawiają się czy nie zmniejszyć o 2 cm minimalnego wymiaru dorsza aby móc wyławiać mniejsze osobniki. Polska już od 4 lat domaga się radykalnego obniżenia kwot połowu dorsza.  W latach 80-tych łowiliśmy 12 razy więcej ryb niż teraz.
Mógłbym wymieniać dalej, ale przenieśmy się na ląd.

Tymczasem na kontynencie

Zielone płuca Ziemi na pewno kojarzą Ci się z Brazylią. Nie jest tajemnicą, że zaprzysiężony w styczniu 2019 r. nowy prezydent Brazylii Jaira Bolsonaro zawdzięcza swoją wygraną poparciu potężnego lobby politycznego hodowców bydła i wielkich plantatorów soi. W efekcie zobowiązał się do wycięcia części lasów Amazonii i oddania pól pod uprawy. Chodzi o obszar mniej więcej wielkości Szwajcarii. W czerwcu 2019 r. wycięto 60% lasów więcej niż w roku 2018. Wyobraź sobie teren wielkości półtora boiska piłkarskiego. Tyle lasu deszczowego brazylijski rząd wycina codziennie… co minutę. Amazonia produkuje około 20% tlenu i ma kluczowe znaczenie w kwestiach zmian klimatycznych. Działalność prezydenta Bolsonaro sprawia, że koniec świata zapowiadany przez Breakthrough jest coraz bliżej.

Islas Cies, Hiszpania

Wszędzie plastik

Temat plastiku wdarł się na szczęście do masowych mediów. Rośnie świadomość i poziom edukacji. Rządy powoli wprowadzają prawa zakazujące stosowania jednorazowych opakowań czy siatek. 
Posłuchajcie koniecznie podcastu z audycji radia TokFM w której gościem był Michał Paca. Świetny gość, którego miałem okazję poznać kilka lat temu. Fachowiec i ekspert w branży gospodarki odpadami. Sam prowadzi kilka projektów w tym sortownię śmieci, oczyszczalnię ścieków i kompostownie. Jest człowiekiem, który wie jak powinno się prowadzić skuteczny i ekologiczny recykling i ma siłę aby walczyć z urzędami i politykami:

Nivati, Indie, Photo by John Cameron on Unsplash

Okazuje się, że Unia Europejska jest największym producentem plastiku a śmieci w dużej mierze eksportujemy do Azji i Afryki. Są one tam poddawane recyklingowi albo po prostu spalane. Plus jest taki, że Chiny już nie chcą naszych śmieci. Bardzo prawdopodobne, że europejskim wysypiskiem stanie się w krótkim czasie Bułgaria, która ma niskie opłaty za składowanie śmieci.

Jeśli chodzi o Azję to we wpisie Varanasi – Miasto Życia pisałem jak dużo toksycznych ścieków trafia do rzeki. 

ganges, varanasi india
Varanasi, Indie

Koniec świata, czy nadzieja

Starczy tych newsów. Nie napisałem nic o smogu, nie napisałem nic o przemysłowej produkcji jedzenia (może jeszcze przyjdzie czas na rozwinięcie tego tematu), nie napisałem o firmach kosmetycznych które pod przykrywką „eko” testują swoje produkty na zwierzętach w swoich azjatyckich spółkach-córkach. Nie napisałem nic o potędze korporacji – nie wiem czy wiesz, ale 90% produktów na półkach sklepowych pochodzi z fabryk 10 korporacji. Czyli przykładowo wiodąca w rankingu firma Nestle jest właścicielem takich marek jak Winiary, Nałęczowianka, Gerber, Lion, Princessa, Nescafe, Maggi, KitKat, Felix, BoboFrut, Corn Flakes, Dar Natury i wielu innych. Oczywiście nie oznacza to bezpośrednio, że koniec świata jest już blisko. Chodzi o zrozumienie rozkładu sił w skali makro i zadanie sobie pytania co może jednostka.

Nie żyjemy tylko dla siebie

Pytanie jest nieco filozoficzne. Z jednej strony skoro fabryki trują to mój konsumpcjonizm lub jego brak nic nie zmieni. Z drugiej strony efekt jest sumą decyzji jednostek. Możesz docenić wartość edukacji i wierzyć, że oddolnie ludzie są w stanie wywrzeć nacisk na rząd i świat stanie się lepszy. Niestety czasy szybkiego przepływu informacji sprawiają, że te wszystkie straszne newsy nie robią na nas wrażenia. Każdy ma swoje problemy i co nas obchodzi dorsz w Bałtyku. Efekty będą dla nas bardzo odczuwalne, bo w końcu przyjdzie pora na wprowadzenie zakazów. I to będą bardzo bezwzględne decyzje. Aktualnie żaden polityk nie ma odwagi niczego zabronić z obawy przed spadkiem poparcia. Udajemy, że problemu nie ma. Czekamy w bańce dobrobytu aż do granicy wytrzymałości. Każdy gra do swojej bramki. Czekamy aż paliwo się wyleje, aż susze zniszczą plony, aż nie będzie ryb.

new delhi
Paharganj, Delhi, Indie

Nie musisz stać się od razu ekologicznym radykałem. Wystarczy zrobić pierwszy krok. Idź na zakupy z własną torbą. Nie kupuj plastikowych siatek jeśli nie musisz. Zwracaj uwagę na to co kupujesz. Nie wspieraj przemysłowej produkcji jedzenia. Przestań konsumować więcej niż potrzebujesz. Uwierz mi, masz się w co ubrać. Nie potrzebujesz kolejnej kreacji „made in Bangladesh”.  A jeśli chcesz wiedzieć co jest nie tak z rzeczami z Bangladeszu to przeczytaj książkę „Chrobot” – Tomka Michniewicza. Dowiesz się jak korporacje odzieżowe niszczą nie sprzedane ubrania, aby sztucznie wytworzyć potrzebę wprowadzania nowej kolekcji. Dowiesz się dlaczego przy produkcji ubrań giną ludzie. 
Jednostka nie może nic poza wprowadzaniem nowych nawyków i edukowaniem otoczenia. Możesz też czytać ze zrozumieniem i wyciągać własne wnioski. Nie wierz w to, że elektryczne auta są eko. Przy aktualnej technologii zanieczyszczają środowisko tak samo jak te spalinowe. Zmienia się jedynie ośrodek emisji zanieczyszczeń. 

A jeśli jednak koniec świata

W tych wszystkich doniesieniach medialnych, problemach, katastrofach i planach brakuje mi jednego ogniwa. Rzeczy, która jest bardzo niepoprawna politycznie i której żadna telewizja czy gazeta nie poda opinii publicznej. Przyczyną wszystkich problemów świata jest przeludnienie. Jest to temat medialnie śliski no bo jak go rozwiązać? To jest dopiero trudna decyzja.

https://youtu.be/iyouges7PsM
Plaża pełna śmieci już jest atrakcją turystyczną
Kryształowa Plaża, Hiszpania

Jeśli jednak nie uda się uratować świata i przepowiednia 2050 r. dojdzie do skutku to wyobrażam sobie to tak jak w filmach science fiction. Powrót do systemu kastowego. Ci bogaci będą mieli wygodnie. Ci biedni będą walczyć. Może będziemy żyć jak w serialu brazylijskim. Nie mam na myśli opery mydlanej. Raczej Netflixowe „3%” W którym co roku każdy kto ukończył 20 lat i żyje na postapokaliptycznym kontynencie przystępuje do procesu, którego zwycięzca dostanie się na wyspę – ostatni bastionem dostatku. Na koniec jeszcze tylko wystarczy poddać się sterylizacji. No i mamy rozwiązane wszystkie problemy 🙂

Abyśmy nie utonęli w rozpaczy mam na koniec ważną wiadomość:

https://www.youtube.com/watch?v=7ZjbOzsIaRs