Loading

Bezpieczeństwo w Indiach. 10 rzeczy, które musisz wiedzieć.

Bezpieczeństwo w Indiach. 10 rzeczy, które musisz wiedzieć.

Indie są krajem pięknym, kolorowym i bogatym w kontrasty. Intensywność doznań jest ogromna. Ilość bodźców atakujących wszystkie zmysły jest tak duża, że często organizm reaguje tak jakby był w szoku. Szczególnie podczas pierwszej wizyty. I to nie jest przesadzona opinia. Z tłumu wyróżniają się turyści – jeszcze czyści w pięknych, nowych ubraniach, z nowymi plecakami i oczami otwartymi tak szeroko, jakby byli odurzeni. Indie znane są ze swojej kultury duchowej, jogi i tysięcy odłamów religii. Ludzie są mili i pomocni. To wszystko sprawia, że turysta jest ufny. Wie, że przyjechał do kraju Buddy, do kraju Ganeshy, a przecież uduchowiony naród nie zrobi mu krzywdy. Staje więc w tłocznym Delhi otwarty, otoczony tłumem w nadziei na przeżycie niezwykłych doznań.

Bezpieczeństwo w Indiach to rzecz kluczowa jeśli mówimy o udanym wyjeździe. Oszuści, złodzieje, bezdomni, ludzie ulicy mają jedną wspólną cechę. Chociaż nie ukończyli studiów są świetnymi psychologami. I nie mówię o teorii. Ci ludzie mają lata praktyki. Są fachowcami. Są jak drapieżnik. Widzą Cię zawsze pierwsi i zaatakują tylko wtedy kiedy ich szansa na sukces jest największa. Najłatwiejszą ofiarą jest oczywiście turysta, dla którego jest to pierwszy daleki wyjazd. Ale nie dajcie uśpić czujności. Za drugim, trzecim czy piątym razem zmienia się tylko poziom wyrafinowania ich działań. Jeśli zgubi Cię rutyna i pewność siebie, coś się stanie. To niemal pewne.

W jaki sposób przygotować się na atak? Czy da się przewidzieć sposoby działania oszustów? W jaki sposób zachować czujność kiedy wokół Ciebie tyle się dzieje? Przecież wystarczy tylko zatrzymać się z plecakiem na ulicy i rozejrzeć. Od razu ktoś biegnie z pomocą. Może taxi, może riksza a może kupisz najnowszy model okularów? W jaki sposób zweryfikować czy miły uśmiechnięty człowiek mówi prawdę? Poniżej znajdziesz listę rzeczy, które spotkały mnie bezpośrednio lub o których dowiedziałem się w trakcie podróży.

  1. Taxi na lotnisku:

    Po wylądowaniu w Delhi musisz dostać się do miasta. Po przejściu bramek rzucą się na Ciebie naganiacze namawiając na tani transport. Twoje działania muszą zacząć się jeszcze przed wyjazdem. Jeśli masz zarezerwowany hotel, zapisz sobie adres. Sprawdź w internecie ceny dojazdu z lotniska. Na lotnisku wymień niewielką ilość pieniędzy i poproś aby dali Ci banknoty w mniejszych nominałach (z 1000 rupii żaden taksówkarz nie wyda reszty). Jeśli jest dzień, możesz w budce na zewnątrz lotniska kupić bilet na pre-paid taxi. Ceny są stałe i to jest najbezpieczniejsze rozwiązanie, ale niekoniecznie najtańsze. Marzy Ci się jazda jak w Polsce? Wsiadasz, rusza taksometr i niczym się nie martwisz? W Indiach musisz być super sprzedawcą aby namówić taksówkarza czy motorikszarza na uruchomienie taksometru. A jeśli już się uda to warto mieć GPS aby mieć pewność, że nie jedziesz na około. Wynegocjować taksometr na lotnisku to sztuka dla super sprzedawcy roku. Szkoda nerwów i czasu. Jeśli szkoda Ci 3zł i jednak chcesz poszukać lepszej ceny to jest szansa że ktoś zabierze Cię taniej niż pre-paid taxi. Nie polecam tego rozwiązania podczas pierwszej wizyty w Indiach ponieważ po drodze czeka wiele pułapek. Po pierwsze kierowca może kazać Ci ponieść koszt opłat drogowych. Po drugie jeśli nazwa hotelu jest popularna to zawiezie Cię w inne miejsce lub powie, że twój hotel już nie istnieje i będzie próbował Cię zawieźć do takiego, który płaci mu prowizję. Po trzecie – szczególnie w nocy – możesz usłyszeć, że policja zamknęła ulicę i nie da się dojechać. Kierowca wysadzi Cię wtedy kilometr od hotelu i co zrobisz? My już raz tak szliśmy. Obowiązkowo w takiej sytuacji GPS.No właśnie, a co jeśli lądujesz w nocy? Pre-paid taxi mogą być nieczynne. Zostaje grupka kierowców do wyboru. Trzeba wtedy negocjować cenę i pilnować aby dowieźli Cię pod hotel.

  2. Karta SIM:

    Jeśli wybierasz się na dłużej i będzie to wyjazd objazdowy to warto zaopatrzyć się w lokalną kartą sim z pakietem internetu. Najlepiej Vodafone lub Airtel. Na lotnisku znajdziesz stoiska tych operatorów dzięki czemu do taksówki wsiądziesz z działającymi online mapami. Przed wyjazdem przygotuj sobie zapas fotografii paszportowych, xero pierwszej strony paszportu oraz strony z wizą. Aby dostać pre-paidową kartę SIM w Indiach potrzebujesz zdjęcia oraz xerówek. Poproś sprzedawcę aby pomógł Ci aktywować numer oraz internet. Nowa karta SIM jest nieaktywna i trzeba albo dzwonić na obsługę klienta, albo przebijać się przez automat. Raz zdarzyło się, że wylądowaliśmy nad ranem i wszystkie stoiska były zamknięte. Trzeba było karty kupić na mieście. W pierwszej kolejności zapytaj w swoim hotelu ile kosztuje karta SIM oraz gdzie jest najbliższy sklep w którym ją kupisz. Zwykle są to takie stragany spożywcze. Pracownik hotelu może zaproponować, że Ci kupi albo wyśle z Tobą pracownika, ale wtedy wypada dać jakiś napiwek. Myślę że poradzisz sobie na własną rękę. Nie daj sobie sprzedać karty SIM bez wypełnienia wniosku ze zdjęciem oraz xerówkami. To jest obowiązkowe. Jeśli ktoś zaproponuje Ci inaczej, jest to prawdopodobnie zużyta karta, która nie będzie działać.

  3. Gangi mleczne:

    No to jesteś już w mieście i masz w swoim smartfonie internet. Czas w końcu wyjść z hotelu i rozejrzeć się po okolicy. Czas sprawdzić się w dżungli. Pamiętaj, że oni już widzą, że idziesz. Widzą jak się rozglądasz. Już wiedzą jakie działo wytoczyć. W Polsce ludzie bezdomni na ulicy mają najczęściej problem z alkoholem. Wyciągają rękę po 2 zł mówiąc że na jedzenie, a Ty masz dylemat czy dać, bo wiesz na co tak naprawdę zbiera. A jak nie masz pewności to proponujesz, że kupisz jedzenie. To zwykle weryfikuje zamiary. W Indiach ten krok zrobią za Ciebie, bo wiedzą, że to działa. Podejdzie do Ciebie kobieta, często młoda, ubrana w sari z dzieckiem na ręku. Poprosi Cię o zakup mleka w proszku dla dziecka. Dziecko spojrzy na Ciebie wielkimi ciemnymi oczami, a Ty wiesz, że to nie na wódkę. Widzisz, że biedni, to trzeba kupić. Wchodzicie do sklepu, a matka pędzi między półkami. Wie gdzie znaleźć mleko. Podaje Ci wielką pakę importowanego. Prawdopodobnie jest to najdroższe mleko w sklepie. Przez chwilę chcesz protestować, bo przecież mniejszym i tańszym dziecko też się naje. No ale w końcu to nie jest fortuna, niech ma. Spełniam dobry uczynek, czuję się lepiej bo i oni czują się lepiej. Płacisz, matka dziękuje, Ty się uśmiechasz i w poczuciu spełnionego obowiązku odchodzisz. A co się dzieje kiedy już nie widzisz? Możliwe są dwa scenariusze. W mniejszych miastach zdarza się, że matka jedzie z mlekiem na wieś i tam je sprzedaje. Drugie, prostsze rozwiązanie: matka wraca do sklepu, oddaje mleko a sprzedawca wypłaca jej pieniądze. Już wiesz dlaczego wybrała najdroższe 🙂

  4. Pomocny student:

    Sytuacja bardzo podobna to mlecznych oszustek. Również bazuje na wyciszeniu Twojej uwagi i manipulacji emocjami. Podejdzie do Ciebie młody człowiek. Schludnie ubrany i czysty. Będzie mówił nieźle po angielsku i przyjacielskim tonem nawiąże z Tobą kontakt. Spyta skąd jesteś, czym się zajmujesz, który raz jesteś w Indiach, gdzie zamierzasz pojechać. Twoją czujność uśpi to, że opowie też o sobie. Powie, że studiuje, wymieni kierunek i uczelnię, opowie kilka słów o rodzinie. Ten wywiad powie mu z kim ma do czynienia. Jeśli jesteś pierwszy raz to mu o tym powiesz. To jak odpowiesz na pytania zadecyduje o podjęciu ataku. Jeśli uzna, że jest szansa – zaproponuje Ci swoje usługi jako przewodnik w zamian za książkę. Jeśli się zgodzisz – podobnie jak w przypadku mleka – książka będzie droga, a student zwróci ją później odbierając pieniądze. Możesz powiedzieć, że zarobił bo jednak świadczy pewną usługę, ale wątpię aby jej jakość była tego warta.

  5. Wujek dobra rada:

    Możesz spotkać miłego pana podobnego w sposobie działania do pomocnego studenta. Będzie to człowiek nieco starszy i wzbudzający zaufanie. Przeprowadzi z Tobą podobny wywiad co student aby wiedzieć z kim ma do czynienia, a następnie powie Ci, że spacerujesz w bardzo niebezpiecznej okolicy. Opowie o napadach i złodziejach. Nie zauważysz nawet kiedy da sygnał ręką i obok Ciebie stanie motoriksza. Niby przypadkiem. Kierowca będzie miał mapę z której Twój przyjaciel skorzysta pokazując Ci gdzie jest bezpiecznie i dokąd warto pojechać. Tam na pewno jest dużo turystów, miłych knajpek i przyjaznych miejsc. Ale stąd musisz szybko odjechać – dla własnego bezpieczeństwa. Nie widzisz w tym żadnego interesu ani oszustwa bo przecież to tylko dobra rada. Tymczasem od Twojej naiwności zależy ile zarobią. Zaczynając od procentów z zarobku motorikszy po zakupy w sklepach i knajpach do których Cię zawiozą. To świetnie działający organizm wzajemnych interesów.

  6. Agencje Turystyczne:

    Drapieżnik nie zawsze zada jeden decydujący cios. Czasem będzie to seria powiązanych działań. Taka konsekwencja łamie Twoją pewność siebie, bo odbijasz się kolejny raz od ściany. Wyobraź sobie, że lądujesz w nocy. Musisz wziąć taksówkę do hotelu, a następnego dnia chcesz pójść na dworzec aby kupić bilety na nocny pociąg. Brzmi jak dosyć prosty plan. Praktyka w Indiach może wyglądać tak:

    Nocna taksówka nie dowozi Cię na miejsce twierdząc, że nic się nie da zrobić, bo z obawy przed atakami terrorystycznymi zostały w nocy przez policję zamknięte ulice dojazdowe. Nie miałeś jak kupić karty SIM więc nie wiesz gdzie jesteś, nie masz internetu. Nie masz się kogo spytać o drogę bo wszędzie ciemno, a na ulicach widzisz śpiących bezdomnych. Możesz po prostu bać się samotnie chodzić po ulicach wielkiego miasta i szukać swojego hotelu. Taksówkarz znajduje rozwiązanie. Zawiezie Cie do biura informacji turystycznej, które jest otwarte całą dobę. Świetny pomysł! Wiesz przecież, że takie biura są stworzone aby pomagać turystom. Otrzymasz tam pomoc, mapki, dobre słowo i radę. Może nawet pomogą Ci dostać się do hotelu. Na miejscu jest miło. Dostaniesz herbatę a pracownik biura zapyta się co tu robisz i jaki masz plan na podróż. Powie Ci, że to są Indie i nie da się kupić biletów na pociąg z dnia na dzień. Biuro oferuje również usługę sprzedaży biletów więc on Ci pomoże i znajdzie najlepsze połączenie. A najlepiej jak połączysz to z wizytą w Agrze i Jaipurze. Taj Mahal w końcu trzeba zobaczyć! A po co tłuc się niewygodnym pociągiem skoro oni mogą Ci podstawić prywatny samochód niewiele drożej? Pokaże Ci na monitorze system rezerwacyjny i udowodni że tańszych biletów brak i faktycznie na jutro nie ma już wcale. Jeśli obudzisz się porę to powiesz, że wrócisz do niego rano i na razie chcesz tylko znaleźć swój hotel. On miło powie Ci, że nie ma problemu i wskaże drogę. Następnego dnia rano wstajesz wypoczęty i myślisz sobie, że jednak sprawdzisz te bilety na dworcu. Przed wejściem zatrzyma Cię człowiek. Mignie przed oczami legitymacją i powie, że biuro turystyczne w którym kupuje się bilety jest w remoncie. Malują ściany i jest zakaz wstępu. Rozglądasz się i faktycznie nie widzisz turystów. Facet mówi, że wpuszczają tylko z biletem na pociąg i pyta czy masz bilet. Nie masz. No to szybko motoriksza i zgadnij gdzie właśnie jedziesz? Do biura informacji turystycznej w którym byłeś w nocy. Bezsilność może spowodować, że się poddajesz i kupujesz to co Ci zaproponował. Nie wiesz że najpierw oszukał Cię taksówkarz, potem sprzedawca w biurze, bo pokazał Ci system rezerwacji z puli biletów „general quota”, gdzie faktycznie nie da się kupić z dnia na dzień („foreign quota” da się), a na końcu facet przed dworcem – naganiacz biura. Wystarczyło go zignorować i wejść na pięterko do International Tourist Bureau aby kupić bilety 🙂

  7. Podróbki:

    Temat z pozoru oczywisty bo jesteśmy w stanie rozpoznać podrobione światowe marki. Widzimy jakość wykonania i krzywe logo. A co z pashminą, kaszmirem i wełną yaka? Na straganach wszyscy sprzedawcy jednym głosem zachwalają swoje produkty jako prawdziwe i najlepsze jakościowo. Za 20-50zł możesz kupić pięknie ręcznie haftowany szal z kaszmiru. Ludzi gubi szał zakupów, bo w tej sytuacji wystarczy pomyśleć. Pashmina i wełna yaka to towar ekskluzywny. Wyobraź sobie, że z 300kg włosia yaka powstaje raptem 2kg wełny. Jeśli szal jest ręcznie wyprodukowany i ręcznie haftowany jedwabną nicią to jakim cudem kosztuje tylko 20zł? Odpowiedź jest prosta. Zamiast wełny kupujesz akryl, a zamiast pashminy kupujesz wiskozę. Szale są ładne i dobrze wykonane, ale nie jest to kaszmir.

  8. Błogosławieństwa i święci mężowie:

    W miastach takich jak Varansi spacerując wzdłuż Gangesu spotkasz całe stada naciągaczy. Jeśli Twoja podróż ma wymiar duchowy to otwierasz się na wszelkie przejawy świętości. Święci mężowie Sadhu pozujący z turystami do zdjęć nie są wcale święci. Puszczanie lampionów nad rzeką jest biznesem dla sprzedawców. Podobnie jak kropka na czole na szczęście, za którą trzeba zapłacić. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie zachęcam do rezygnowania z tych atrakcji. Możesz puścić lampion, wysłuchać wróżby czy dać sobie zrobić kropkę na czole jeśli tylko chcesz. Chodzi o to, aby nie upatrywać w tym głębi duchowych przemian. Jeśli oddzielisz od tego emocje i zachłyśnięcie egzotyką to wszystko wydaje się być bardzo powierzchowne i nastawione na zysk. To jest zwyczajna praca i usługa w turystycznym miejscu. Ty decydujesz jak chcesz to widzieć. Pomyśl, że to trochę tak jakbyś uwierzył w prawdziwość sztuki teatralnej której jesteś świadkiem. Indie są miejscem gdzie możesz przejść duchową przemianę, ale szczerze wątpię aby takie rzeczy działy się w centrum miasta ;). To wszystko jest bardzo subiektywne. Jeśli mi powiesz, że dzieciak nad Gangesem otworzył Ci trzecie oko to ok, jest to Twoje doświadczenie. Ja tylko proponuję znaleźć jakieś lustro w którym możesz się odbić i sprawdzić co jest czym. Widziałem wielu wariatów, ludzi którzy przepadli w Indiach na lata. Często odurzeni narkotykami być może oddawali swoje pieniądze swojemu guru na utrzymanie sekty. Pamiętaj, że to są mistrzowie świata psychologii. Pamiętaj, że mają setki lat praktyki w tym co robią. Pamiętaj, że dadzą Ci wszystko czego Ci brak – będą mili i ciepli, z dobrym słowem. Znajdą w Twojej psychice słabości i wypełnią obietnicami, ale nigdy za darmo. W przyrodzie musi być równowaga.

  9. Darmowa pomoc i prezenty:

    Mówi się, że za darmo to nawet w mordę nie można dostać. Tak samo jest w Indiach. Przyjmij zasadę, że jeśli nie szukasz pomocy, usługi, towaru, to odmawiasz wszystkim. Darmowy przewodnik, kwiatek, flaga, bransoletka? To są techniki wpływu. Przeczytaj książkę profesora psychologii społecznej Roberta Cialdiniego „Wywieranie wpływu na ludzi”. Jedna z zasad mówi o wzajemności. Jeśli dostaniesz prezent, łatwiej Cię na coś namówić, bo czujesz poczucie wdzięczności i obowiązku rewanżu. Oczywiście wszystko z rozsądkiem. Napiwki za pomoc nie są obowiązkowe, ale mile widziane. Nie odmawiaj herbaty w sklepach lub miejscach usług. To element socjalizacji i gościnności, zbliża ludzi i ułatwia relacje. Doprecyzuj tylko, że chcesz czarną z cytryną i małą ilością cukru. W innym przypadku dostaniesz chai czyli bawarkę lub herbatę zasypaną cukrem,  a w skrajnych przypadkach herbatę z masłem i solą. Nabiału w Indiach unikaj, bo warunki sanitarne są tam słabe.

  10. Restauracje:

    Sprawdzaj rachunki w restauracjach. Czasem jest na nich więcej niż zamawiałeś. Jeśli to zauważysz dostaniesz nowy. Sprawdź wtedy koniecznie czy zmieniła się również wartość podatków. To bardzo prosty sposób na wykorzystanie nieuwagi. Tym bardziej, że dla nas to stosunkowo małe pieniądze.

Podsumowanie:

Oczywistą rzeczą jest, że trzeba mieć się na baczności. Pilnować swoich rzeczy, nie trzymać pieniędzy w jednym miejscu itd. Wyjazdy do Indii są często bardzo intensywne i utrzymywanie uważności przez cały dzień jest trudne. Bardzo łatwo odwrócić uwagę turysty albo wykorzystać jego otwartość. Pamiętaj, że nie każdy uśmiechnięty człowiek jest dobry i nie każdy chce nam pomóc bezinteresownie. Pamiętajcie o kilku xerówkach paszportu i wizy oraz o dodatkowych fotografiach. Warto mieć też skany dokumentów na mailu. Zapisz sobie numery telefonu do ambasady czy konsulatu. Zabieraj zawsze wizytówkę z hotelu. Indie to turystycznie bardzo bezpieczny kraj. Podróżuje się po nim często mało wygodnie, ale bez strachu. Zawsze jednak to okazja czyni złodzieja a oszuści świetnie potrafią wykorzystać nasze emocje. Dobrze jest wyrobić sobie odruch wątpienia i nieufoności. Sprawdzaj kiedy tylko możesz. Nie wiesz po ile taxi – spytaj w hotelu o standardowe ceny. Sprawdzaj u ludzi, którzy nie mają w tym interesu, bo często jesteś oszukiwany i nawet o tym nie wiesz 🙂